10.22.2010

Słowo o lekcjach


Nauczanie jest podobne do tego, jakie miałem w Kraju, jednak przebiega dużo bardziej bezstresowo. Nie ma odpytywania uczniów, tak samo nie ma ocen ani dziennika. Miarą aktualnie zdobytej wiedzy są testy, które pojawiają się raz w tygodniu. Z ostatniego miałem 80 punktów na sto. Co prawda zaliczenie jest od 90 punktów, ale idzie mi coraz lepiej.
W klasie są ludzie z różnych krajów. Ławki ułożone są tak, że wszystkie układają się w kwadrat - trochę jak czasami w klasie na angielskim. Z prawej strony mam kolegę, który pochodzi z Węgier. Nazywa się Daniel Peter i ma piętnaście lat. Z lewej strony siedzi starszy (powyżej trzydziestki) Ciprian z Rumunii. Dalej na lewo - Judit, zdaje się z Węgier, następnie Endre - ojciec Daniela, lekarz rehabilitant. Kolejna jest Nadya z Bułgarii, Artur z Polski - ojciec, Jana - internistka z Czech. Następna jest Laura - psychiatra z Bułgarii, Paun psychiatra i seksuolog z Bułgarii (wszyscy go lubią), Olympia z Rumunii i Kostadin - lekarz z Bułgarii.

W obu grupach jest w sumie czterech Polaków. Jednym z nich jest pan Tomasz z dolnego śląska - także psychiatra.

Czasami mamy okazję nieco się "pobawić" robiąc trochę nietypową pracę, tak, jak na zdjęciu wyżej.

4 komentarze: