10.11.2010

Lekcja szwedzkiego

fika - przerwa (na kawę)

Dwa ważne słówka: kissa i kyssa.
Wymowa dwóch powyższych słów jest niemal identyczna. Pomyłka w praktyce może być bardzo bolesna ("Czy mogę Cię pocałować/...?")

Żeby było jeszcze trudniej, lapończycy mówią na wdechu i wydechu. Można pomyśleć, że nasz rozmówca ma atak astmy - on po prostu szybko mówi.

Hur mår du? - (wym. hur mordu) bynajmniej nie jest to forma zaczepki, lub wstępu do awantury tylko pytanie, jak czuje się nasz rozmówca.

O tym, jak wymawia się liczby 7 i 14 nie będę pisał, bo jest to niecenzuralne.

kanske (czyt. kansze) - niewątpliwie najważniejsze słowo na lekcji (- może).

Niedawno na lekcjach wprowadzono codzienne dyktanda.

Kiedy nauczyciel łamie nas trudnymi zwrotami po szwedzku, my pisząc dialogi na lekcjach (oczywiście tylko polacy) wstawiamy tam takie nazwiska, jak Brzęczeszczykiewicz, lub Adalbert Dręczymucha, czy Hermenegilda Mąka-Ćwikła, albo Ędward Ącki. Oczywiście wszyscy oni w naszych dialogach mieszkają w Chrząszczyrzewoczycach w powiecie Łękodoły.

Nauczycielka z trudem zgodziła się na wszystkie nazwiska, ale co miejsca zamieszkania zmienilismy to na bardziej rodzime Malmö.

Tak przy okazji, malm w tłumaczeniu na polski to ruda. Tak więc mamy Malm Śląski.

Próby wymówienia poszczególnych nazw przez obcokrajowców oczywiście kończą się fiaskiem. Hermenegilda w wydaniu bułgara jest skracana do Herme...hilda.

: )

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz