1.30.2011

Niedziela

O dwunastej minut dwadzieścia wybraliśmy się na mszę świętą do pobliskiego kościoła. Świątynia jest zamknięta na co dzień. Otwierana jest tylko na ceremonie. Przechodząc przez metalową bramę przeszliśmy przez niewielki plac. Przy drzwiach kościoła powitało nas dwóch żebraków. ¡Buenos días! - powiedzieli.

W kościele na kilka minut przed mszą doliczyłem się może trzydziestu wiernych. Podczas samej uroczystości nie było ich więcej niż stu. Z mszy nie zrozumiałem praktycznie nic. Może udawało mi się skojarzyć niektóre elementy z odpowiednikami w języku polskim. Mimo to, wszystko było dla mnie niesamowitym doświadczeniem! Już samo podanie ręki nieznajomemu Hiszpanowi było bardzo ciekawym przeżyciem.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz