9.15.2010

Tutaj się uczymy

Klasę mamy na parterze gdzieś z lewej strony budynku na zdjęciu. Pokój przypomina trochę klasy z amerykańskich filmów. Kiedy zobaczyłem klasę po raz pierwszy byłem bardzo pozytywnie zaskoczony. Na biurkach o piaskowym kolorze leżały przygotowane i ułożone książki, zeszyt i długopis. Dodatkowo w rogu znajduje się stół z podstawowymi napojami.

Słowem, jest co robić po południu
Pogoda bardzo dopisuje. Jest ciepło, nie wiem dokładnie ile stopni, ale swobodnie przechadzam się po hotelu w tiszercie.

Zaraz po przyjeździe z lotniska wysiedliśmy z samochodu, który przywiózł nas pod nasze miejsce zakwaterowania. W czasie przejażdżki miałem okazję poznać kilka słówek po hiszpańsku dzięki kierowcy pojazdu. Nie wiedziałem, że nauka języka może być taka ciekawa i emocjonująca. Szkoda, że lekcje szwedzkiego nie mają już takiego klimatu.

Wychodząc z samochodu poczułem przyjemną falę ciepła.

Niestety nie napotkały mnie jeszcze żadne emocjonujące przygody warte wspomnienia. Może i rzeczywiście lepiej byłoby wylecieć z Krakowa do Girony, ale to nie ja zajmowałem się organizacją lotu.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz